Wyznaczanie kierunku – cz. 2: Określanie rzeczywistości

Po pierwsze. Jeśli nie czytałeś części pierwszej to warto do niej wrócić zanim poznasz część drugą.

Po drugie. Zanim zastosujesz to, co jest napisane w części 2 warto najpierw przez co najmniej tydzień praktykować wskazówki z części pierwszej.

Po trzecie. Wystarczy tej wyliczanki. Do rzeczy.

 

Minął miesiąc od publikacji pierwszego artykułu z tej serii. Mam kilka pytań:

Ile czasu spędziłeś na uważnym przyglądaniu się swojemu życiu jak sugerowałem miesiąc temu?
Jak szybko ćwiczenie stało się zbyt „proste, nudne i mało angażujące”?
Czy może część z osób, która wpisała, że „wchodzi w to” uznała, że miesiąc to za długo, on powinien już to napisać co dalej, bo ja już chcę osiągnąć, chcę efekty, chcę

 

Jeśli jednak znaleźli się tacy, którzy pamiętali i faktycznie dali sobie luz, to jesteście po miesiącu spokoju. Podobało się?

Jeśli Ci się udało i podobało, to gratuluję i proszę zapamiętaj – o ten właśnie spokój i luz chodzi jak będziesz kontynuować korzystanie z tego sposobu.

Jeżeli nie, to proponuję wrócić do części pierwszej jeszcze na tydzień. Teraz już wiesz, że jest coś dalej, więc może będzie łatwiej.

 

Oto kolejny krok, w którym wykorzystamy to, co zapisywaliście w trakcie ostatniego miesiąca. Krok nazywa się „Określanie rzeczywistości”.

W przypadku standardowego wyznaczania celów, sam cel jest jedynie iluzją efektu, który chcemy osiągnąć. W żaden sposób nie jesteśmy w stanie określić czy jest on naprawdę realny, czy może ponad nasze siły, a może poniżej możliwości, czy naprawdę chcemy go realizować, jak będziemy się czuli z jego realizacją, a jak nam się wydaje, czy warto dla określonego efektu robić rzeczy, których nie chcemy robić… Lista jest długa. Robimy masę założeń, które są tylko i wyłącznie naszymi wymysłami. Jeśli cel jest określony z góry (koszt danej rzeczy, projekt do wykonania w pracy) to może zadziałać. Jednak jeśli tak nie jest i celem są „miliony na koncie” albo „piękne ciało” to sprawa się komplikuje.

„Określanie rzeczywistości” służy dokładnemu opisaniu stanu wyjściowego, który aktualnie Cię otacza. Po co? Ponieważ to, w przeciwieństwie do wyimaginowanych celów, jest realną częścią Twojego życia i na tej podstawie, tak czy inaczej, tworzysz swoją przyszłość. W jaki sposób to zrobić?

1. Sprawdź swoje notatki, w których opisywałeś swoje życie w czasie testowania pierwszej części.

2. Podziel je na konteksty, w których zamierzasz dokonywać postępu.

PAMIĘTAJ: nie musisz usprawniać wszystkich części Twojego życia, niektóre mogą być całkiem w porządku i nie wymagają poprawy. Oczywiście odezwie się teraz grono osób, które uważają, że rozwój jest niezbędny w każdym aspekcie życia. Gówno prawda! Poprawiasz tylko to co chcesz poprawiać, a jak uważasz, że wszystko jest do poprawy, to do tej pory rozwijałeś się do dupy, skoro nic Ci nie odpowiada.

3. Ustal w jakiej kolejności chcesz nad tymi aspektami pracować.
Oczywiście, że nie będziesz robić tego jednocześnie. To byłoby niepoważne i deprymujące. Wybierz to, co aktualnie najbardziej do Ciebie przemawia. Możesz wybrać coś, na czym Ci najbardziej zależy albo coś, co wydaje Ci się najprzyjemniejsze. Postęp nie musi boleć (czasem boli, jednak nie jest to warunek konieczny). Jeśli ktoś przekonuje Cię, że jest inaczej, złap łopatę, weź zamach i pomóż mu dokonać postępu.

4. Weź teraz pierwszy kontekst i opisz bardzo dokładnie stan aktualny. Zwróć uwagę na następujące rzeczy:Weź pod uwagę swoje „małe zwycięstwa” w kontekście, który opisujesz. To co już udało Ci się zrobić, jakie czynności przynosiły efekty i jak się z nimi czułeś.Przypomnij sobie „małe zwycięstwa” w tej dziedzinie. Wszystko co już Ci się udało dokonać, co zadziałało i z czego jesteś zadowolony. Jest to Twój fundament do dalszego tworzenia i warto się za to docenić.5. Przypomnij sobie „małe zwycięstwa” w tej dziedzinie. To są wszystkie rzeczy, które Ci się udało zrobić, które zadziałały i z których możesz być dumny. To jest Twój fundament, z którego możesz być dumny.

a) Co już udało Ci się osiągnąć w danym kontekście?

b) Jakie czynniki bierzesz pod uwagę?

c) Na co jeszcze wpłynie postęp w tej dziedzinie?

UWAGA:
Określenie dokładne stanu wyjściowego jest kluczowe w dalszej części korzystania z tej metody. Dlaczego?
Po raz kolejny odniosę się do wyznaczania celów. W przypadku określania celu związanego np. ze swoim ciałem patrzysz tylko na wycinek układanki. Jeśli celem jest „sześciopak na brzuchu” to trenując przez 3 miesiące może się okazać, że „nie ma efektu”, podczas gdy nastąpiła poprawa w kondycji, ogólnym samopoczuciu, wyglądzie itd. Jeśli celem jest „ładny brzuch” łatwo jest to pominąć. Kiedy natomiast masz dokładnie opisany poziom wyjściowy, postępy można kontrolować wielopłaszczyznowo.

6. Wspomnij swoje „małe porażki” w tym kontekście. Pamiętaj, że nie wyeliminujesz ich całkowicie, więc daj sobie przestrzeń na potknięcia i ucz się z nich.

7. Fascynacja – sam fakt poprawy jakiegoś aspektu życia to często za mało. Znajdź więc coś co zafascynuje Cię w tej drodze. Coś co będzie przyciągało Twoją uwagę i będzie na tyle atrakcyjne, że będziesz chciał do tego cały czas wracać. Tutaj potrzebna jest uwaga, którą ćwiczyliśmy przez pierwszy miesiąc. Automatyzm jest Twoim wrogiem w tym wypadku.

Określenie rzeczywistości jest kluczowym punktem startu do Wyznaczania kierunku. Zajmuje też chwilę czasu, żeby zrobić to dobrze. Dlatego też na ten krok pozostawiam 2 tygodnie. Tydzień dla maruderów, którzy nie zrobili jeszcze kroku pierwszego, drugi tydzień na samo „określanie rzeczywistości”.

PAMIĘTAJ! Ta metoda wciąż ma nie wiązać się z żadną presją. Masz trochę czasu, więc spokojnie możesz poświęcić czas w jeden dzień na analizę swoich notatek, a później w kolejne (a nawet w co drugi dzień) wybierać jakiś kontekst do analizy i opisu. To nie są wyścigi. „Ludzie sukcesu” bardzo często w swoich „życzeniach” piszą, że chcą równowagi i spokoju, podczas gdy to może być punkt wyjścia do osiągania rzeczy. Życzę powodzenia i jak zwykle zapraszam do dzielenia się pytaniami, spostrzeżeniami czy wątpliwościami w komentarzach.

 

A teraz do dzieła.

 

  • Norbert

    Wyznaczanie kierunku – ćwiczenie robiłem przez dokładnie 12 dni zapisywałem na bieżąco czasami na drugi dzień to co dla mnie było istotne. Wcześniej źle wykonywałem ćwiczenie ponieważ opisywałem dokładnie cały dzień i trochę to zajmowało. Brak presji w wykonywaniu ćwiczenia to moim zdaniem najistotniejsza rzecz. Po 12 daniach zaprzestałem zapisywania ponieważ uznałem że wiele rzeczy się powtarza i to mnie trochę zgubiło ponieważ jak się pojawiły nowe to już nie zapisałem a jedynie obserwowałem. Zastosowałem „Strategię monety” i jeszcze tydzień dopiszę obserwacje :) a potem określanie rzeczywistości.