Wspomnienia „Szambonurka” część 2: MLM

Ilu MLMowców potrzeba do zmiany żarówki?
Żadnego! Wystarczy, że zaprosisz do jej wymiany 5 swoich znajomych, którzy wymienią żarówki u swojej babci.

MLM

Czas na część drugą rozliczenia z przeszłością. Tym razem zjawisko, które w moim mniemaniu, ma mniejszy niż „finansówka” potencjał szkodzenia. W dużej mierze zależy on od tego, na jaką firmę trafisz. Natomiast posiada ogromną paletę niedomówień, wizji bez pokrycia i niepotrzebnej filozofii. Od razu informuję, że artykuł jest stronniczy i miejscami zgeneralizowany. Tak jak wśród doradców z części pierwszej, tak w MLM są sensowni ludzie z głową na karku. Ale do rzeczy.

 

Co to jest?

Bardzo skrótowo, MLM to metoda dystrybucji produktów przez ich użytkowników, którzy dostają „wynagrodzenie” z tytułu prowizji od sprzedaży własnej lub od sprzedaży osób, które „zaprosili do współpracy”. Czyli jeszcze prościej: polecasz/sprzedajesz produkty i masz z tego różnego rodzaju prowizje. I gdyby pozostać przy takiej prostej definicji, nie ma w tym nic złego. Niestety na tym filozofia MLMu się nie kończy.

 

Co to NIE jest?

 

1. MLM to NIE jest piramida.

A przynajmniej takie jest jego założenie. Chodzi o to, żeby nie dostawać prowizji za wpisanie uczestnika, a jedynie od sprzedaży realnych produktów. I tutaj pojawia się pewien zgrzyt, bo nie wszystkie firmy trzymają się tej zasady i próbują zgrabnie omijać tą regulację za pomocą kruczków w regulaminie (np. pewna firma, której produktem są bony na zakupy).

 

2. MLM to NIE jest biznes.

W tym miejscu bardzo się narażam, gdyż większość aktywnych pająków* zaprasza ludzi „do budowania biznesu”. Otóż, to nie jest biznes. To jest program partnerski stworzony przez ludzi, którzy zrobili biznes zakładając tą firmę. Osoby, które biorą udział w tym systemie są tak naprawdę działem handlowym tej firmy. Biznes moi drodzy, zgodnie z definicją, zaczyna się gdy zakładacie firmę i zaczynacie ją prowadzić. Założenie działalności gospodarczej jedynie w celu dokonywania rozliczeń, to wciąż nie jest prowadzenie biznesu.

*Pająk – istota budująca sieci.

 

3. MLM to NIE jest „złoty interes”.

Choć często jest tak przedstawiany. Tak, wiem, że wiele „bogatych i wpływowych osób” promuje MLM. Ponoć Donald Trump powiedział, że gdyby stracił wszystko zacząłby od MLMu. Nie dodał tylko, że od jego założenia. I to chyba tylko dlatego, żeby „zajawieni” ludzie biegali po mieście i mówili, że pracują dla Trumpa.
Oczywiście na papierze jest genialnie. Przecież łatwo policzyć, jak to będzie super, jeśli zaprosisz 5 znajomych i one zrobią to samo i każde z Was kupi coś dla siebie, mamy i babci to za 6 miesięcy będziesz bogaty. Przepraszam za pobudkę, ale… nie będziesz.

 

4. MLM to NIE sposób na „pasywny dochód”.

Tutaj muszę dodać pewne słowo – STATYSTYCZNIE. Co prawda statystyka to najbardziej wyrafinowany rodzaj kłamstwa, jednakże nie ma się co oszukiwać. Z tego co mi wiadomo, nie poznałem nikogo, kto żyje pasywnie z MLMu na wypracowanym przez siebie poziomie. Znam osoby, które osiągnęły pewien poziom i w momencie kiedy przestały się tym aktywnie zajmować ich zarobki spadły bardziej lub mniej drastycznie. Zapewne znajdą się jednostki, które zaprzeczą temu twierdzeniu, ale będą to jednostki. A i one działając aktywnie zapewne generowały o wiele większe dochody niż po przejściu „w stan pajęczego spoczynku”.

 

Dlaczego się zdecydowałem?

Bo pracowałem w finansach i to wydawała się „lepsza alternatywa”. Niski próg wejścia, mniejsza inwazyjność w życie innych, większe przekonanie do produktu, no i oczywiście program motywacyjny z samochodami.

 

Jak tam (nie) trafić?

Trafić tam, to żaden problem. Prędzej czy później ktoś Cię zaprosi. Teraz na rynku jest taki ogrom tego typu możliwości, że jeśli wychodzisz z domu masz ogromną szansę spotkać pająka. Ok, ale jak nie zostać muchą?

 

Jak poznać, że jesteś potencjalną muchą:

1. Po 15 latach odzywa się do Ciebie znajomy ze szkoły, z którym nawet się specjalnie nie lubiliście i stwierdza, że warto się spotkać na piwo i pogadać co tam u kogo. „Mimochodem” wspomina, że właśnie zaczął nowy „biznes” i werbuje ludzi do zespołu i pyta „czy przypadkiem nie znasz kogoś kto chce zarabiać duże pieniądze”. Oczywiście każdy chce zarabiać duże pieniądze, więc wskazujesz siebie… i mucha złapana. Są też cwane pająki, które powiedzą o tym dopiero na spotkaniu.

Co zrobić?
Najprościej zapytać czy ten biznes to może jakiś ciekawy MLM, bo właśnie czegoś szukasz (wywabienie pająka zza szafy), a jeśli odpowiedź jest twierdząca to wystarczy stanowczo odmówić (pantofel ląduje na pająku). Dlaczego stanowczo? O tym w technikach i manipulacjach.
Jeśli jednak już poszedłeś na piwo i się okazało, że to tylko po to żeby Cię złapać w sieć proponuję dopić piwo i zostawić rachunek do zapłaty „koledze”. W końcu „robi biznes, gdzie się zarabia miliony”, to niech zapłaci. Może następnym razem będzie bardziej szczery w swoich zamiarach.

2. „Uwaga, mam TYLKO x miejsc do nowo tworzonego zespołu w wyjątkowym biznesie!” (oczywiście nie ma podanej nazwy firmy ani informacji jaki to zespół jest tworzony, takie tam szczegóły).
Taa… W zależności od sieci pająk jest w stanie przyjąć każdą ilość much. Tylko musi je stopniowo konsumować. Chyba nie muszę tego wyjaśniać.

Co zrobić?
Najczęściej wystarczy zignorować. Jeśli lubisz złośliwości, możesz napisać „wpisz mnie na 10 miejsce, chętnie przyjdę żeby poznać pozostałe 9 osób”.

3. „Cześć, spotkaliśmy się na takim i takim spotkaniu, mam dla Ciebie propozycję, spotkajmy się to Ci wszystko opowiem.”
Ta praktyka należy do bardziej bezczelnych. Szczytem była sytuacja, w której raz, kiedy zorganizowałem otwarty event szkoleniowy, przyszedł na niego jeden pająk, a następnie rozesłał tego typu informację do… ludzi, którzy zapisali się na to wydarzenie na FB. Część z nich się w ogóle nie pokazała, a jednak dostała taką wiadomość. Żenada.

Co zrobić?
Jeśli żyjesz w kraju, gdzie istnieje coś takiego jak groźby karalne, pozostaje Ci bardzo dobitna perswazja słowna, blokada użytkownika i odprawienie rytuału oczyszczającego aurę.

4. „Mam pełną półkę książek o sukcesie, uwielbiam bogatego gościa z grzywką i kolesia od planszówek i historyjek o zmyślonym ojcu i uwielbiam gadać o marzeniach, które wymagają oczywiście odpowiedniej ilości pieniędzy, a ja wiem jak je zarobić i jak chcesz to Ci pokażę.”
Możesz ich spotkać na imprezie (nie bawią się – rekrutują), na szkoleniach (najczęściej darmowych czy względnie tanich, choć zdarzają się też na droższych, często nie szkolą się – rekrutują), na spotkaniach „byznesowych” i networkigowych (na szczęście nie na wszystkich, bo nie mają potencjału wspierania innych firm – oni rekrutują). Jak już ich spotkasz to w ciągu pierwszych 3-5 zdań dowiesz się, że robi biznes, który polega na… i tutaj padnie jakieś zgrabne sformułowanie, które na pewno nie będzie brzmiało „pracuję w MLMie”. Oni raczej robią biznes, pomagają ludziom spełniać marzenia (Ci też), są managerami zespołów, ale na pewno nie plotą sieci, o nie.

Co zrobić?
Obojętnie, w którym miejscu ich spotkałeś, prawdopodobnie jesteś tam w innym celu, niż bycie zwerbowanym do MLMu. Więc rób swoje.

 

Techniki i manipulacje

 

NIEZALEŻNOŚĆ – „To o wiele lepsze niż ten Twój niewolniczy etat”

No tak: nienormowany czas pracy, nieograniczone zarobki, wszystko zależy od Ciebie…
I jest też druga strona tych stwierdzeń:
CZAS – pracujesz cały czas, jeśli nie aktywnie rekrutując, to analizując drzewko, zastanawiając się kogo tu jeszcze wciągnąć, robiąc prezentacje i inne. I jeśli nawet nawet potrafisz rozdzielić czas pracy i wolne, to najczęściej i tak wracasz do pracy natychmiast jeśli „zwietrzysz potencjalną ofiarę”.
ZAROBKI – nie mają górnej granicy (na papierze), mają natomiast dolną, o wiele niższą niż „ten Twój etat”, bo wynosi 0 zł.
ODPOWIEDZIALNOŚĆ – wszystko zależy od Ciebie… przynajmniej w ramach możliwości, które daje Ci firma, dla której pracujesz.

 

PASYWNY DOCHÓD – „Od pewnego poziomu zarabiasz i nic nie musisz robić”

Już o tym wspominałem. Nie mam przykładu, w którym ktoś wypracował poziom, przestał pracować i go utrzymał. Jeśli takie osoby są to w perspektywie całego tego rynku stanowią tzw. „błąd statystyczny”.

 

SPRZEDAŻ – „Nie musisz sprzedawać”

Oczywiście, że wystarczy, że samodzielnie korzystasz z produktu. Ewentualnie Ty i członkowie Twojej rodziny, ewentualnie znajomi, których nie wciągnąłeś w sieć i inni ludzie, którym to może się przydać, a że ten produkt jest tak świetny to przyda się każdemu… I budzisz się sprzedawcą. Więc błagam, przestańcie walić farmazony, że tu się nie sprzedaje. Jeśli Twoja sieć zarabia i nikt nie sprzedaje, to poszlaka, że tworzycie piramidę.
PS. Żeby było jasne – sprzedaż to rzecz, której naprawdę warto się nauczyć i nie ma w tym nic złego.

 

MATEMATYKA – „Tutaj masz obliczenia, ile będziesz zarabiać”

Obliczenia te jednak nie biorą pod uwagę zmiennego czynnika ludzkiego i realiów. Matematyka jest królową nauk, tylko w tym wypadku ta królowa brutalnie konfrontuje się z rzeczywistością.

 

LIDER – „A teraz zostaniesz liderem zespołu”

Dzięki MLMowi nabawiłem się uczulenia na słowo lider. Tutaj każdy jest liderem i ma swojego lidera, który ma swojego lidera, który… I tak dalej. Oczywiście, że każdy chce być liderem, bo zgodnie z definicją, jest to osoba godna naśladowania, za którą podążają ludzie… Sęk w tym, że ludzie za liderem podążają z własnej woli, a nie są przez niego werbowani, żeby podążać narzuconą odgórnie „ścieżką kariery”.

 

NIE ROZUMIEM SŁOWA NIE – „Pozwól, że Cię do tego przekonam”

Oto powód, dla którego odmawianie pająkowi musi być  zdecydowane. Mają rozszerzone postrzeganie słowa „NIE”. Mówisz „nie”, a oni słyszą „No dalej, przekonaj mnIE„.
Wtedy być może dowiesz, że przecież nie wiesz co to jest, to czemu od razu odmawiasz (w odpowiedzi możesz zaproponować im zjedzenie własnych ekstrementów, jak nie próbowali to nie powinni odmawiać – podanie tego przykładu zwykle działa). Możliwe też, że zaczną zadawać pytania „dlaczego?” (które jest swego rodzaju strzałem w kolano), tylko po to, żeby rozwiewać Twoje wątpliwości. Najczęściej jednak rozmowa będzie podążała wyreżyserowaną ścieżką: Przecież używasz takich produktów/dbasz o zdrowie/ważne są dla Ciebie marzenia itp. To może chcesz na tym zarabiać?

 

UCIEKAJĄCA OKAZJA – „Mam tylko kilka miejsc”

Tak jak pisałem, z reguły nie ma ograniczonej ilości miejsc w sieci. To prosty chwyt, żeby zmusić Cię, mała muszko, do szybkiego i impulsywnego podjęcia decyzji. Poza tym podnosi prestiż grupy, gdy jest „ograniczona ilość miejsc”.

 

NATYCHMIASTOWA DECYZJA – „Decydujesz się teraz albo w ogóle”

Bo chodzi o to, żeby weszły w to osoby zdecydowane i nastawione na działanie… A tak naprawdę chodzi o to, żebyś nie spotkał się ze znajomymi i nie zapytał o zdanie, żebyś nie zapytał wujka google i inne takie, bo to wszystko może sprawić, że zwątpisz i się rozmyślisz.

 

WYROCZNIA – „Jeśli masz pytania to pytaj, ja Ci wszystko wyjaśnię”

A przynajmniej wszystko w zakresie tego czego mnie nauczono, żebym mówił, żeby Cię schwytać w sieć. Oczywiście wątpliwości będą dotyczyły kwestii technicznych, prawnych, bo jeśli przedstawisz wątpliwość w zakresie możliwości zarobkowania i robienia „kariery” to…

 

TO „TWÓJ BIZNES” – „Twoje wyniki zależą od Twojej pracy”

To się nazywa przekazanie Ci odpowiedzialności. I nie ma w tym nic złego, bo dobrze brać odpowiedzialność za efekty swoich działań. Z drugiej strony jednak, jeśli coś Ci się nie powiedzie, to usłyszysz, że Twoje wyniki zależą od Ciebie, MLM jest dobry i działa (przecież widziałeś obliczenia i efekty „liderów”), a jak Ci nie wychodzi to z Twoim działaniem jest coś nie tak. A to jest krótką drogą do stwierdzenia – jeśli mi wychodzi jestem dobry, jeśli mi nie wychodzi jestem beznadziejny. Jest to patologiczne zjawisko, które opiszę w cyklu „5 elementów w życiowych sytuacjach” i można je opisać jako Drzewo niszczące Wodę.
Twoje wyniki zależą GŁÓWNIE od tego co i jak robisz, ale NIE TYLKO. A już na pewno Twoje wyniki nie rzutują w żaden sposób na to jakim człowiekiem jesteś. Co prowadzi nas do kolejnej manipulacji.

 

CZŁOWIEK SUKCESU – „Jak zrobisz poziom x, osiągniesz sukces”

Wybaczcie, ale odnoszę wrażenie, że to kolejne mocno spłycone pojmowanie słów. A już nazywanie osoby, która osiągnęła jakiś poziom w MLMie „człowiekiem sukcesu” uważam, za nieco przesadzone. To jest bardziej środowiskowy „celebrytyzm”, porównywalny z graczami gier online. Kiedy opowiesz o swoim „osiągnięciu” ludziom spoza sieci/gry to prawdopodobnie wzruszą ramionami, bo dla nich to nie ma realnego znaczenia. To nie jest sukces. Być może dlatego pająki raczej trzymają się razem.

 

Z jakimi firmami się spotkałem?

Są różne firmy i postanowiłem, że nie będę ich wymieniał z nazwy. Skorzystam ze znaków szczególnych. Osoby, które otarły się o temat łatwo rozszyfrują o jakiej firmie mowa. Tutaj znajdziecie moje opinie o tym, z czym się spotkałem.

 

„Mamy odpowiedniki drogich perfum”

Największa polska firma tego typu. Wypłynęła właśnie na „odpowiednikach drogich perfum” w niskich cenach. Pomimo kilku indywidualnych „potknięć”, o których słyszałem jest jedną z najbardziej rzetelnych firm tego typu. Natomiast już pająki, które przędą jej sieć mają duże tendencje do fanatyzmu i rekrutowania wszędzie, zawsze i każdego (pewnie przez bardzo niski próg wejścia i produkty dla każdego). Sensowne dochody wymagają stosunkowo dużej sieci (minimum kilkaset osób, a najlepiej powyżej 1000). No i dochodzi kwestia wizerunkowa, jeśli to kogoś interesuje. Powiedzmy dyplomatycznie, że nie jest to najbardziej prestiżowa grupa z jaką się spotkałem. I dla jasności – NIE, duża ilość pieniędzy niczego nie zmienia.

 

„Jesteśmy najpopularniejszym MLMem i mamy każdy produkt”

Wywodzi się z USA,  i ich reprezentanci zepsuli wizerunek MLMu w Polsce, przez dorabianą do niego filozofię. Po tylu latach wygląda, że niewiele się zmieniło. Skąd wiem? Kiedy zadzwonił do mnie przedstawiciel tej firmy, żeby zaproponować spotkanie (byłem przygotowany, że ktoś będzie dzwonił) nie podał nazwy firmy, tylko nazwał to „naszym wspólnym przedsięwzięciem”… Spotkanie nie doszło do skutku.

 

„Sprzedajemy ubezpieczenia poprzez MLM”

To jest kumulacja szamba z części 1 z częścią 2. Sposób działania – przyjdź na nasz zjazd, kup produkt, sprzedaj go w rodzinie, przyprowadź więcej ludzi na nasz zjazd, cykl się powtarza. W moim odczuciu jest to zwykłe dojenie ludzi. Radzę unikać szerokim łukiem.

 

„Mamy sok wieloowocowy w ładnej butelce”

Oczywiście główny owoc jest zagraniczny i cudowny, a fakt, że konserwujemy swój sok benzoesanem sodu (który w połączeniu z witaminą C, jakiej w soku dostatek, może się przekształcić w rakotwórczy benzen) jest mało znaczący. Mamy dowody, że ludzie leczą się z chorób za pomocą naszego soku. Fakt, że w większości są to ludzie, którzy zarabiają na sprzedaży tego soku nie ma znaczenia dla ich wiarygodności. Za to mamy bardzo wysokie prowizje.

 

„Mamy naturalne zioła chińskie”

Tutaj zostałem wciągnięty, ze względu na duży sentyment do Medycyny Chińskiej. Jednakże okazało się, że firma ma problemy prawne z wynalazcą preparatu, produkt niekoniecznie jest taki jak deklarowany, a przeszłość założycieli również jest wątpliwa jeśli chodzi o rzetelność i wiarygodność.

 

„Mamy lecznicze dżemy”

Niewygodnie się to spożywa, ale ma niesamowite działanie lecznicze. Przynajmniej w teorii, bo tak jak w przypadku soku wieloowocowego wiarygodność opiniujących spada, jeśli zarabiają na polecaniu produktu.

 

„Mamy bony na to co i tak kupujesz”

Mamy też zapisy w regulaminie, które tuszują „piramidowy” charakter naszej działalności.

 

„Mamy cudowny program treningowy – schudnij w 7 minut”

To nowy wynalazek, o którym usłyszałem ostatnio. I z perspektywy mojej wiedzy medycznej, dawno nie słyszałem takich farmazonów i niedomówień. W skrócie produktem jest program ćwiczeniowy jako panaceum na wszystko. Produkt czysto wirtualny i śmiem wątpić w jego skuteczność.

 

Czego się nauczyłem?

1. Sprzedaż. Tylko w tym wypadku była to sprzedaż pomysłu, a nie produktu. W czasie rozmowy z muchą, sprzedajesz jej pomysł na zarabianie pieniędzy. Wbrew temu co chciałoby sądzić wiele osób, taka rozmowa nie jest rekrutacją.

2. Sprawdzaj. Ludzi, produkty, metody działania, wizerunek. Oczywiście nie chodzi tu o kompulsywne sprawdzanie wszystkiego dookoła, ale nauczyłem się, na co zwracać uwagę i jak sprawdzać przynajmniej kluczowe rzeczy odnośnie potencjalnej inicjatywy, w którą miałbym się zaangażować.

3. Rozdzielanie pracy i życia prywatnego. Dlaczego? Bo kiedy dookoła są same muchy, nie widzisz ludzi.

 

Dlaczego należy uważać?

W swoim podstawowym założeniu MLM nie jest zły. Natomiast są 3 główne powody, dlaczego należy na niego uważać:

 

1 FANATYZM

Powszechne zjawisko w tym środowisku. Zanim powstał ten artykuł otrzymałem komentarz na FB w obronie MLMu. Brak dystansu czy jakiegokolwiek obiektywizmu jego zwolenników, jest zastraszający. Chcesz pracować w MLMie – super, ale proszę Cię, daj żyć innym i przestań wszystkich dookoła przekonywać, że to genialny system.

 

2 RELACJE

Jak jesteś pająkiem, wszyscy dookoła są potencjalnymi klientami/współpracownikami itp. To drugie miejsce, w którym pragnę przeprosić wszystkich, z którymi zepsułem sobie relacje ze względu na MLMowe podejście. Niewiele jest rzeczy, które irytują tak bardzo jak świadomość, że z dobrym kumplem kontaktujesz się tylko w sprawie paczki, kolejnego poziomu albo z pytaniem czy zamierza coś więcej pracować, bo pasowałoby osiągnąć wyższy poziom.
Jeśli zależy Ci na jakiejś relacji to trzymaj się podstawowych zasad: przyjaciół wpisujesz do swojej sieci TYLKO jeśli sami z tym do Ciebie przyszli, ingerujesz w to co robią po wpisaniu TYLKO z ich inicjatywy. Nie, dzwonienie z nową promocją nie jest na miejscu i nie jest czysto informacyjne. To presja, która psuje relacje.

 

3 PUSTE OBIETNICE

Wszystkie te teksty o niezależności, pasywnych dochodach, budowaniu biznesu schowaj między bajki. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Jesteś dystrybutorem produktów, który tworzy dział handlowy w czyjejś firmie i zarabia na prowizji. Kropka. I żeby było jasne – jeśli firma jest w porządku, nie ma w tym nic złego.

 

Na co zwrócić uwagę?

Jeśli koniecznie chcesz rozpatrzyć czyjąś aplikację na zostanie Twoim „liderem”, to proponuję zwrócić uwagę na następujące rzeczy:

 

PRODUKT

Przede wszystkim sprawdź to co będziesz sprzedawać. Jeśli produkt jest opisywany jako leczniczy, to prawdopodobnie nie jest. Pamiętaj, że suplementy w Polsce nie muszą działać, żeby być dopuszczone do sprzedaży. Jeśli jest wirtualny, to również poważnie bym się zastanowił.

LUDZIE

Wyguglaj osoby, które stoją za tym przedsięwzięciem. W tych czasach jeśli ktoś zrobił jakiś przekręt, to pewnie już ktoś go opisał gdzieś w internecie. Warto to sprawdzić.
Zwróć również uwagę na to kim są Ci ludzie. Zgodnie ze sobą będą kształtowali firmę i podobnych ludzi kreowali. Sprawdź czy taki model Ci odpowiada.

FORMA PRAWNA I REGULAMIN

Swego czasu jedna z topowych firm MLMowych w Polsce była działalnością gospodarczą. Co oznacza, że jeśli umrze jej właściciel, umiera firma i x tysięcy przedstawicieli zostaje na lodzie. To tyle jeśli chodzi o niezależność i bezpieczeństwo.

 

Oczywiście temat po raz kolejny nie jest wyczerpany. Jeśli ktoś z Was ma jakieś doświadczenia z tymi czy innymi firmami, zapraszam do podzielenia się w komentarzach. Bez hejtu i reklamy zapraszam do podzielenia się swoimi odczuciami.

A już w weekend trzecia i na tą chwilę ostatnia część cyklu, w której napiszę o …

 

Posted in:
  • Norbert

    „MLM to NIE jest piramida”

    Tutaj kwestie zarobkowe za wpisanie uczestnika są w mniejszym stopniu
    występujące jednakże za obrót produktami w sieci jak najbardziej, czyli
    prowizja za ludzi, których wciągnąłeś a raczej za produkty, które oni
    sprzedają. Twoim zadaniem jest zrobić minimum zwykle zakupić produkt. To trochę
    śliski temat bo, rzeczywiście osoba na górze piramidki zarabia najwięcej.

    MLM to NIE jest „złoty interes”

    Trzeba brać pod uwagę, że nie każdy będzie chciał Twój produkt i znalezienie
    swoich 5 osób najczęściej jest trudne, a jak już je znajdziesz wszystko zależy
    jak będą zaangażowani. Czynników jest wiele.

    Najlepsze jest tłumaczenie jak Ci się nie powiedzie:

    „Przecież nasz produkt nie jest dla każdego” a na spotkaniu jednak okazuje się,
    że jest.

    „My nie chcemy wszystkich wystarczy mały procent” i porównuje się to do innych
    bardziej znanych marek np. Coca Cola czy McDonalds, bo przecież one nie mają
    całego rynku w swojej branży, a jak dobrze im się wiedzie.

    „Po co Ci aż tyle ludzi lepiej znaleźć 5 konkretnych osób, z którymi

    będziesz pracować” – coś w tym jest każdy by tak chciał, ale pracowanie z

    konkretnymi ludźmi ma się do tego nijak, ponieważ zanim ich znajdzie minie

    kilka miesięcy albo i dłużej a przecież masz już zarabiać grubą kasę.

    „Z większą ilością nie będziesz w stanie pracować” – fakt
    matematycznie rzecz biorąc:

    5 osób, którym trzeba poświęcić czas. Jeżeli każda z nich zorganizuje 3
    spotkania w tygodniu w różnych miejscach wówczas jest już 20 osób, którymi
    musisz się zająć i je szkolić. To już spora grupa najczęściej trzeba wchodzić
    jeszcze niżej, bo nie wszyscy zatrybią od razu. Spotkania grupowe spoko, ale z
    każdym trzeba też popracować indywidualnie, a doba ma 24h.

    Jakby dodać do tego jeszcze ekstremalne warunki typu brak środka transportu no
    to rzeczywiście trzeba nie lada wysiłku.

    To 4 u mnie najczęściej spotykane

    Jak poznać, że jesteś potencjalną muchą:

    1. Prawdopodobnie nigdy byś się do tych ludzi nie odezwał gdyby nie MLM, który
    im chcesz zaproponować.

    Uczą też żeby nie mówić o MLM – ie oficjalnie wręcz nawet mataczyć na tyle żeby
    powiedzieć pół prawdę a czasami skłamać byleby nie powiedzieć wprost.

    4. Cytowanie i oddawanie wręcz czci wszystkim osobom (zwykle te same osoby)

    które gdzieś tam zarobiły i teraz naciągają ludzi swoimi książkami i
    obietnicami.

    IMPREZA – non stop gadka o rekrutacji i wspaniałości ich „biznesu”

    SZKOLENIA – wszystko się sprowadza do rekrutacji i odniesieniu do tematyki
    szkolenia lub jakiejś jej części, przez co często budują swoją wartość a
    przynajmniej tak im się wydaje.

    SPOTKANIA TOWARZYSKIE – MLM to ich całe życie rzadko się zdarza, że rozmowa
    jest na inny temat.

    Techniki i manipulacje

    CZAS – najczęściej życie prywatne układasz pod MLM, a nie odwrotnie (to jest
    każdego wybór). Jeżeli chcesz zarobić zrezygnuj z wszystkich przyjemności i
    organizuj jak najwięcej spotkań rekrutacyjnych. Przyjemność będziesz miał jak
    już zarobisz – tak mówią

    ZAROBKI – nie prawda, nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, że zarobki 0 zł
    najczęściej jest poniżej 0, czyli początkowo dokładasz do tego interesu.
    Materiały (nie zawsze są darmowe), dojazdy do osób rekrutowanych, przysłowiowa
    kawa w restauracji też nie jest za darmo (chyba, że jesteś u kogoś w mieszkaniu
    wówczas kawa zależy od gościnności wciąganego), produkt, który musisz
    początkowo zakupić (i pewnie jeszcze przez jakiś czas zwykle to jest warunek
    otrzymania prowizji).

    Sprzedaż

    Udowadnianie, że wszystko jest sprzedażą, więc warto się jej nauczyć. Fakt
    warto się nauczyć sprzedawać, ale mówienie o wszystkim jako o sprzedaży jest
    lekką przesadą.

    Matematyka

    Uparcie pokazują, że matematyka działa na ich korzyść – niestety nie działa (czynnik
    ludzi i realia)

    Lider

    Bardzo rzadko się zdarza, że w firmie są prawdziwi liderzy, za którym idą
    ludzie z własnej woli, który na dodatek dobrze Cię wyszkoli w zakresie np.
    sprzedaży. Ryba psuje się od głowy, a większość liderów słabo umie sprzedawać,
    bo nauczyli się tego od swoich poprzedników. Ponadto, jeżeli zdarzy się im
    potknięcie sprzeczne z tym, co przekazują albo polityką firmy skrzętnie to
    ukrywają zamiast się przyznać do błędu. Stosują jeszcze rożnego rodzaju
    manipulacje np. wdzięczność za zrobioną dla Ciebie przysługę na zasadzie
    zrewanżujesz się jak już zarobisz żeby wzbudzić w Tobie poczucie odwdzięczenia
    się lub zależności.

    Nie rozumiem słowa nie

    Czasami i stanowcze NIE!!! pozostaje sprawą otwartą. Miałem kilka

    przykładów na szkoleniach, na które pająki przychodziły oczywiście w celach

    rekrutacyjnych i zdecydowane NIE jeszcze bardziej ich mobilizowało.

    TO „TWÓJ BIZNES”

    Dlaczego Ci nie wychodzi:

    1. Nie masz odpowiedniego przeszkolenia – osoby z MLM – u robią szkolenia
    wewnętrzne bardzo rzadko szkolą się na zewnątrz stąd techniki sprzedażowe i
    rekrutacyjne są z lat 90 może nawet 80, jednak uważają, że to działa, więc
    dalej

    je stosują

    2. Nie przyjmujesz krytyki w kwestii samego „biznesu” lub rzeczy z nim
    związanych – a jeśli przyjmiesz to „lider” (jeśli się z nim tym podzielisz)
    szybko Ci udowodni, że albo to nie prawda albo są to hejterzy którym się w
    życiu nie udało i Ci zazdroszczą.

    3. Nie rozmawiasz o niczym innym tylko o MLM – ie i jaki on jest zajebisty.

    4. Rekrutujesz na siłę – bo przecież wynik i portfel się liczą.

    5. Nie potrafisz zaakceptować, że w MLM – ie trzeba zapieprzać, a przecież nie
    to Ci obiecywano.

    CZŁOWIEK SUKCESU

    MLM – owcy często „kąpią się we własnym sosie” nie dopuszczając ludzi z
    zewnątrz do siebie nie związanych oczywiście z ich „biznesem” dlatego, że
    uważają że osoby nie związane nie mają pojęcia o ich MLM – ie. Jeśli chcesz
    wejść w ich kręgi wówczas najprościej wejść w sieć lub jeżeli chcesz się dostać
    „wyżej” (nie koniecznie w strukturze) będąc już wciągniętym wówczas sprzedaż
    musi być na odpowiednim poziomie, jeżeli chcesz prowadzić szkolenia zwiększ
    sprzedaż (przecież musisz nam pokazać że masz umiejętności które chcesz
    przekazać).

    Mój staż:

    Kosmetyki gdzie w „moich czasach” twarzą marki była dziewczyna BONDA
    w Golden Eye.

    Te same chińskie ziółka

    Jak i w Twoim przypadku kilku rzeczy się nauczyłem przede wszystkim:

    1. Rzetelniej sprawdzać firmę, z którą się będzie współpracowało

    2. Człowieka, który Cię rekrutuje, bo to on Cię będzie większości rzeczy uczył

    Dlaczego należy uważać?

    Ze wszystkimi się zgadzam dodałbym jeszcze do relacji fakt, iż niektóre osoby
    kiedyś rekrutowane nie odzywają się do Ciebie (a znasz ich kupę lat) i
    tłumaczenie, że nie odzywają się, bo zazdroszczą lub coś w tym stylu nie
    przemawia. W moim przypadku spotkałem się z bardzo dobrym kumplem,

    z którym znam się około 15 lat i mieliśmy okres przestoju z kontaktem
    pojechałem do niego przedstawiłem propozycję, a potem nawet telefonów nie
    odbierał pomimo przeprosin na FB i sms-ami, a chciałem tylko odzyskać materiały
    skoro nie jest zainteresowany. Zdarzają się oczywiście takie

    osoby, które pomimo wciągnięcia w sieć dalej się z nimi kumpluję, ale jakiś

    niesmak pozostaje. Jedną z osób jesteś TY. Już kiedyś przepraszałem Cię za to

    jednakże z perspektywy czasu wierzę, że też się czegoś nauczyłeś.

    Dzięki.

    Artykuł świetny.