Piotr Kaszubski – Zosia Samosia czy pierwszoplanowy aktor?

Czytanie ludzi to moje hobby. Dlatego kiedy znajomi zaproponowali przeanalizowanie wywiadu z Piotrem, postanowiłem się pobawić. A oto moje przemyślenia na temat tego co zobaczyłem. Polecam włączyć sobie w tle wywiad, o którym mowa i skonfrontować z nim mój komentarz. Piotr może nas wiele nauczyć. Zaczynajmy.

1. Rocznik 92′. Więc mamy do czynienia z aktualnym 21 latkiem (4 stycznia ponoć ma urodziny). W trakcie wywiadu ma 20 lat i dość silną opinię na temat życia. Jeśli ktoś przyjmował do pracy lub pracował z osobami urodzonymi w latach 90′ być może zauważył ,że uporządkowanie i zorganizowanie nie są ich mocną stroną. Osobiście mam zbyt mało doświadczeń w tej kwestii, żeby stworzyć z tego regułę, jednak jest to jakaś informacja.

2. Widzimy chłopaka – „american smile”, burza włosów, zadbany, nieźle ubrany. Jeśli wrzucimy zapytanie o niego do wyszukiwarki graficznej google, okaże się, że nie wygląda na zmęczonego życiem i ciągłym oszczędzaniem nastolatka. Wydaje się, że spędził trochę czasu na siłowni lub ćwicząc w domu. Dobrze to świadczy o nim, jako osobie dbającej o siebie (wizerunek firmy, którą tworzy), jednak trochę podważa wizerunek zapracowanego no-life’a, który kreuje. Jednak dajmy mu się wypowiedzieć.

3. O mały włos w pierwszej wypowiedzi się nie wysypał. „Miałem marzenia, z których inni się…” wydaje mi się, że miało paść słowo „naśmiewali”, jednak po sugestii, że ludzie się z niego śmiali szybko wycofuje się, stwierdzając, że „nie dowierzali”.

Jest to pewnego rodzaju wyparcie i odmienna interpretacja sytuacji, która godziłaby w jego poczucie wartości. Jako dzieciak/nastolatek opowiadał innym, że chce być milionerem i mieć własną firmę – oczywiście, że byli tacy, którzy się z niego śmiali, więc po co dyplomatyczne określenie, że „nie dowierzali”? Spójrzmy prawdzie w oczy – uczniowie gimnazjum/liceum, jak coś dla nich jest totalnie niezrozumiałe i „od czapy” to się nie śmieją tylko „nie dowierzają”… Jasne :)

4. „Chciałem MÓC powiedzieć, że zrobiłem to tylko i wyłącznie SAM” – Chciał i MÓWI. Nie stwierdził, że chciał to zrobić sam, a jedynie, że chciał móc tak powiedzieć. Stworzenie takiej firmy samemu, bez doświadczenia, wykształcenia, bez pomocy (nawet nie biorąc pod uwagę finansowania) i w tak krótkim czasie jest, bądźmy szczerzy, niewykonalne. Nie sądzę, żeby sam tam sprzątał, wykańczał lokal, robił zabiegi itp. Od tego jest zespół. Jeśli twierdzi, że zrobił to sam, pomija wszystkich ludzi, którzy w tym uczestniczą. To „miło” z jego strony, że docenia swoich pracowników czy współpracowników :)

5. A jednak mówi, że zrobił to SAM. I regularnie to powtarza. Po co? Jak często powtarzasz jakiej jesteś płci? Nie licząc wieczornych czatów na onecie, to w większości przypadków widać. A jednak ciągle to powtarza… Ile razy trzeba coś powtórzyć, żeby w to uwierzyć?

6. „Chciałem…” – a potem cała litania „potrzeb”, które znajdziecie we wszystkich książkach o osiąganiu czegoś, co nazywam „sukcesem z supermarketu”, bo przecież każdy z nas jest taki sam i tego samego potrzebuje. Jednak jak wiadomo, książki o sukcesie nie tworzą sukcesu, więc poszukajmy dalej skąd się wziął.

7. Na wspomnienie o dziewczynie Piotr zrobił się dziwnie mniejszy, jakby się schował. Swoją drogą to ciekawe, gdyby to była absolutna nieprawda, to po co prowadząca zadałaby pytanie o dziewczynę? Skąd wzięła tą informację i dlaczego Piotruś zaczął się tłumaczyć? Po raz kolejny mamy informację, która naruszyłaby jego wizerunek niezależności i wewnętrzną Zosię Samosię, którą dyplomatycznie prostuje.

„Ja nigdy nie miałem potrzeby nikomu nic udowadniać” – sprawdzimy to.

„Zrobiłeś to dla siebie?” – nie pada odpowiedź, za to jest powrót do „supermarketu” i historii o marzeniach.

8. Kiedy Piotr mówi o tym, że dziewczyna wierzyła w jego sukces to… po prostu kłamie. Sam w to nie wierzy i moim zdaniem to jest dla niego bolesne wspomnienie, które kieruje w dół jego oczy i głowę. Prawdopodobnie kryje jakiś żal do dziewczyny. Jednak wciąż nie dopuszcza do siebie wspomnień (albo dopuszcza, ale nie pozwala im się wydostać), które świadczyłyby o tym, że ktoś w niego nie wierzył albo się z niego śmiał (jak z niedowierzaniem w szkole).

9. „Dlaczego nie ma już tej miłości?” – zatrzymanie i szukanie drogi ucieczki głową, żeby tylko nie skonfrontować się ze wspomnieniem. Sądzę, że nie podaliby hasła „założył firmę, żeby udowodnić coś dziewczynie”, gdyby wcześniej nie otrzymali takiej informacji. A teraz Piotr próbuje temu zaprzeczyć, trochę nieudolnie.

„Kochałem i przegrałem” – miłość jako gra, to ciekawe porównanie, jednak w tonie głosu można znaleźć żal.

10. W gazecie warszawskiej napisano, że jego klinika jest jedną z 5 najlepszych w Polsce, a dla niego co jest istotniejsze? Mamy największy fanpage na Facebook’u. Prawdziwy sukces dla „biznesmena”, bo przecież wiadomo jak „dobrze” zarabia się na FB ;)

Jednak zmiana tematu bardzo zaktywizowała Piotra, także ruchowo. Widać, że teraz jest w swoim żywiole.

11. Dlatego pada kolejny tekst wzięty z inspirujących książek czy memów. Bo Albert Einstein powiedział, że „wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy” i this is it! Oto przepis na biznes! Bierzesz tekst Einsteina i to wszystko. Masz wyobraźnię i zaczarowany ołówek, rysujesz klinikę, personel, fanpage i działa! Wierzył, że może to zrobić, a jak wiadomo wiara… Pisałem już tutaj o wierze ;)

PS. Einstein mówiąc te słowa (zakładając, że są jego) miał już dość pokaźną wiedzę…

12. Proszę Państwa, Piotr Kaszubski jest ponad swoją dziedziną. Mam jedno pytanie. Co to za dziedzina? Ja nie wiem…

13. Oszczędność to podstawa sukcesu. O tym czym jest sukces też już pisałem na blogu, natomiast nie wiedziałem, że podstawą jest oszczędność. Wymieniony w filmie Michael Phelps oszczędzał, dlatego osiągnął sukces w pływaniu, podobnie Einstein w fizyce. Oszczędność była u Piotra podstawą do zgromadzenia kapitału, ale czy to zadecydowało o sukcesie? Pozostawiając na razie pytanie czy to jest w ogóle sukces.

14. „Ja nie mam takich potrzeb” – Pomijając fakt, że kto by tam był głodny, kto by tam potrzebował się ubrać. Nie oszukujmy się, mając naście lat takie rzeczy zapewniają dzieciom rodzice. On jednak osiągnął sukces, bo nie jadł drożdżówek, pamiętajcie.

7 lat x 40 tygodni w roku (odejmuję wakacje i święta) x 5 dni w tygodniu (daruję sobie już odejmowanie dni wolnych) x 1,5 zł (lepsza drożdżówka) = 2100 zł oszczędności w 7 lat. I właśnie te 2100 zł zadecydowało o sukcesie. No tak…

15. Po liceum wyjechał za granicę pracować. Maturę zdawał mając lat 19, w wieku 20 lat założył klinikę. To nie napracował się zbyt długo za granicą. A w tym okresie czasu dodatkowo musiał działać z założeniem działalności, bo kliniki nie zakłada się dnia na dzień. Wciąż zakładamy, że robił to absolutnie SAM?

16. „Jestem bardzo zdolnym chłopakiem…” i skromnym do tego. A nie poszedł na studia, bo go nauczyciele inaczej traktowali. Nie trzyma się to kupy. Zrozumiałbym, gdyby powodem był brak czasu albo chęci, ale nauczyciele? I to przez fakt, że grał w reklamach?

17. „Moją pasją jest biznes i aktorstwo” – co do tego drugiego nie mam wątpliwości.

18. Grał w reklamach, teledysku itp. To są miejsca, gdzie mógł zgromadzić kapitał na rozpoczęcie, nie na odmawianiu sobie drożdżówek. Tylko w tym wypadku nie pasuje już stwierdzenie „od pucybuta”, bo nie każdy dostanie angaż w reklamie, a głównych ról w teledysku Kayah jest… Dokładnie tak, jedno. Czy można tak uzbierać 300 tyś? Tego nie wiem.

19. Stajnia -> świerszcze – dobry pomysł, na którym można coś zarobić. Świerszcze są drogie w stosunku do „kosztów produkcji” (mam pająka, kupuję czasem). I jako nastolatek na pewno robił to całkiem samodzielnie na dużą skalę (ogromna hodowla). Urząd Skarbowy zaczyna czytać od tego momentu z zainteresowaniem.

20. Jenga w łazienkach… A nie ślizgała wam się na płytkach? A tak poważnie, to jednak coś z życia ma i nie pracuje dzień i noc. Ulga.

21. Pieniądze nie były celem. To ma sens, jednak stwierdzenie, że prawdziwym celem była niezależność (a raczej jej iluzja, w końcu jest zależny od tego czy osiągnie sukces, czy mu się uda, czy… itd.) świadczy o silnym poczuciu zależności. Później jest satysfakcja: z czego? z życia? zależna od czego? od pieniędzy? od poważania? po czym to wszystko poznasz? Aż wreszcie spełnianie marzeń i mamy pełny zestaw frazesów z książek o sukcesie. Brakuje tam prawdziwości.

22. No tak, marzeniem każdego przedsiębiorcy, który osiąga sukces jest przyjście do „Pytania na śniadanie”, żeby opowiedzieć o świerszczach, pracy w stajni, fanpage’u na FB i rzucać cytatami i wielkimi nazwiskami, żeby… No właśnie. Po co? Naprawdę nie chodzi o to, żeby komuś coś pokazać czy udowodnić?

Reasumując:

Piotr kreuje się na Zosię Samosię, co może świadczyć o dużym zacięciu i motywacji z jednej strony, a to niezwykle przydaje się w biznesie, z drugiej jednak o silnym poczuciu niedowartościowania. Widać po tym co mówi i jak mówi, że był inspirowany przez ogólnie przyjęte normy sukcesu i za nimi podąża. Rzuca frazesami „wielkich głów” i podaje przykłady, które jednak nie zawierają treści merytorycznej. W wywiadzie nie ma konkretów. Nie był też o nie pytany i prawdopodobnie nie taki był jego cel. Jednak czy na „inspirujących tekstach” można zbudować biznes?

 

Zobaczyłem natomiast na pewno świetnego aktora, który dokładnie wie co powiedzieć, żeby wykreować odpowiedni obraz na swój temat. Wiele kwestii jest przemilczanych i podkolorowanych, widać też, że są pytania, które gaszą jego optymizm i na które nie ma odpowiedzi. Ma 20 lat i jest medialny, więc nawet jeśli okaże się, że „sprzedał” biznes to wizerunkowo wiele wygra.

Pod tym wszystkim jest jeszcze sam Piotr, który został zraniony przez dziewczynę i być może nie miał łatwo w szkole. Usilnie jednak wypiera te wspomnienia i je koloruje, zamiast się z nimi skonfrontować i wyciągnąć z nich naukę.

A my czego się możemy od niego uczyć? Na pewno nie biznesu, bo o tym nie ma tu mowy. Podejścia? Też nie polecam, bo odrzucanie wspomnień i ich kolorowanie pozwala nam się poczuć dobrze tylko, do pierwszego trudnego pytania. W takim razie może umiejętności kreowania swojego wizerunku, jeśli ktoś tego potrzebuje?

I ostateczne pytanie. Ten jego biznes – ściema czy prawda? Nie wiem na 100%, wiele wskazuje na to, że ktoś mu mocno pomógł. Matematyka finansowa i czasowa się trochę nie zgadzają, stąd moje duże wątpliwości. Czy jest w tym coś złego? Oczywiście, że nie. Chłopak robi teraz jakiegoś rodzaju biznes, nawet jeśli w klinice jest tylko „front manem”, a ktoś to organizuje stojąc na uboczu.

Wiem jedno – w tym filmiku wystąpił aktor, a nie biznesmen.

Pozdrawiam.

  • Norbert

    Moim zdaniem dużo sztuczności w wypowiedziach to widać poza tym jak Łukasz pisałeś trochę za mało popracował żeby kapitał uzbierać być może ma dzianych rodziców no i teledysk Kayah tak po prostu sobie go wzięła :) Tyle z mojej strony apropos widziałem gościa w reklamie Suplementu Sesja poprawia koncentrację czy coś takiego.

  • Pablo

    Strasznie lamerska analiza. „Gazecie warszawskiej napisano, że jego klinika jest jedną z 5 najlepszych w Polsce” nie powtarzaj kłamstw, nikt tak nie napisał i nie napisze, określona została jako 5 najczęściej polecana, co i tak nie wiadomo jak miało być mierzone, poza tym jak mieszkanie w bloku można nazwać kliką, równie dobrze idąc do jakiegokolwiek dentysty możesz mówić, że udajesz się do kliniki dentystycznej.

    • Łukasz Zawora

      Analiza może „lamerska”, za to Twój komentarz w pełni „profesjonalny i rzeczowy”. Chętnie przeczytam Twoją analizę, jak jakąś popełnisz.
      Powtarzam to co Piotr powiedział w wywiadzie, bo tego dotyczy analiza. Nie zamierzam sprawdzać co jest prawdą, a co nie, bo tam jest prawdopodobnie więcej ściem niż tylko ta z gazetą.

  • ag

    Analiza kiepska, nawet bardzo, lamerska jak ktoś to juz napisał. Czepiasz się bzdur, nie widzę tu żadnego konkretu

    • Łukasz Zawora

      Komentarz za to inteligentny, bystry, podający mnóstwo konkretnej i konstruktywnej krytyki. Gratuluję elokwencji. Nie polecam się na przyszłość.

  • Asia K.

    A propos punktu 5. – 27 razy :D

  • Janek

    Myślę, że ta analiza więcej mówi o analizującym niż analizowanym.
    Dlaczego lubisz analizować ludzi?
    Bo szukasz potwierdzenia, że są mniej szczęśliwi od Ciebie, bo szczęśliwy się nie czujesz.
    Dlaczego postanowiłeś się zająć coachingiem, TCM i olać dyplom ze studiów? Bo nie umiesz zaakceptować faktu i ryzyka, że czasem pomagając komuś, możesz mu też zaszkodzić.
    Dlaczego pomagasz innym? Bo ktoś kiedyś nie pomógł Tobie.

    • Łukasz Zawora

      Nieźle, choć z błędami.
      Dlaczego lubię analizować ludzi? Bo jestem ich ciekaw.
      Czy szukam potwierdzenia, że są mniej szczęśliwi? Szczęśliwy jesteś lub nie, gradacja i porównywanie kto jest „bardziej szczęśliwy” świadczy, że nie rozumiesz o co chodzi.
      Czy nie czuję się szczęśliwy? Czasem się nie czuję i nie widzę w tym nic złego.
      Tak, fakt zajmowania się TCM i coachingiem na pewno świadczy o nieumiejętności, którą wymieniasz. Wytłumacz mi proszę związek, bo nie łapię.
      Postanowiłem olać dyplom ze studiów? Wygląda na to, że sądzisz, że mnie znasz, a na pewno się spotkaliśmy. Szkoda, że nie masz jaj żeby się podpisać imieniem i nazwiskiem.
      Dlaczego pomagam innym? Nie potrafiłem pomóc sobie i szukałem rozwiązań. Inni dostali rykoszetem.

      Dobre pytania, jednak z odpowiedziami musisz jeszcze potrenować.
      Pozdrawiam.

      • Michael Konowalski

        Wow Lukasz czytam i czytam twoje wypowiedzi i nic tylko EGO slysze. Myslalem ze cos innego tu poszukam . Pozdrawiam

  • Grzegorz Styczeń

    Z ciekawośćią obejrzałem wywiad z Piotrem i odniosłem podobne wrażenie do Łukasza. Teraz z dziewczyną otwieramy salon masażu i szczerze wątpię, żeby dwudziestolatek „sam” dokonał tego bez wiedzy i pomocy z zewnątrz.
    Za to świetnie odegrał swoją filmową rolę nastoletniego milionera i pewnie nie jedną osobę mógłby zarazić optymizmem i motywacją do działania, ale czy biznes to jego pasja? Hmmm…
    Świetna analiza Łukasz. Sporo zauważyłem po przeczytaniu, a niektóre dopiski bardzo mnie rozbawiły :)
    A czytanie komentarzy – to dopiero ciekawe.

  • Nie jedz drożdżówek, zostań milionerem.

    odwiedźcie stronę na fb:

    Nie jedz drożdżówek, zostań milionerem.

  • Nomi

    Hm na wielu stronach, poświęconych fenomenowi „młodego milionera” dziwnie liczą okres przebywania w Danii, najczęściej podają rok.
    Moja malutka analiza faktów: w maju 2011 matura, w grudniu 2011 start kliniki. Data wpisu do REGON 26.10.11, czyli już kolejny miesiąc mniej. To nam daje nie rok, a 5 miesięcy w Danii, skoro jak mówi Piotr wyjechał dopiero po liceum. Pomiędzy czerwcem a wrześniem 2011 był na planie Satan Spa w Polsce.
    Ciężko uwierzyć w jego słowa. Jak dla mnie są trzy możliwości:
    1. Prócz tych miejsc pracy, które wymieniał zarobił też w inny sposób, chociaż płaca statysty czy epizodycznego aktora nie jest taka znowu wielka około 200 zł za dzień, prędzej z reklam wyciągnie kasę spora rola w reklamie to od kilku do nawet kilkunastu tysięcy, podobnie teledysk, ale pamiętać trzeba, że Piotr rólki epizodyczne zagrał chyba w 3 produkcjach i jednym teledysku. Pozostałe rólki i dwie reklamy były już po otwarciu kliniki.
    2. Dorobił się niekoniecznie własną ciężką pracą, wygrana, dofinansowanie, spadek.
    3. Jest tylko figurantem, a całość to projekt reklamowy.
    W zasadzie to nie ma takiego znaczenia, ale lubię doszukiwać się informacji i akurat padło na niego. Taka głupia rozrywka :) Pozdrawiam.

  • ona

    on się śmieje z tych wszystkich idiotów którzy w to wierzą, ma chłopak rozrywkę.

  • zorro

    frajer i tyle , co to za dziwna twarz, nic dziwnego że go dziewczyna rzuciła